Skip to content

Ja wymieniałam się karteczkami, nie snap’ami.

Posted in LIFESTYLE

Absolutnie nie obrażam się na żadne nowinki technologiczne XXI w., jestem nawet ZA tym, żeby w każdy możliwy sposób żyło nam się lepiej. Jestem otwarta na wszystko co da możliwość szybszego rozwoju i stabilności. Patrząc jednak na te biegające brzdące z telefonami aż mam ciarki na plecach, mimo, że wiem, że czasami to jedyna chwila spokoju matki.

5 HITÓW MOJEGO DZIECIŃSTWA – TWOJEGO TEŻ? 

Jedna duża za dwie małe

Masz coś około 25/30 lat? To prawdopodobnie jesteś z tego wieku, gdzie zamiast snapami wymieniałaś się karteczkami z segregatora, a najbardziej cieszyłaś się z tych dużych. Kojarzysz? Jedna duża za dwie małe 😉 jesuuuu ale to było coś, pamiętam jak biegałam do domu, by co chwilę pochwalić się mamie nowymi zdobyczami. Nic nie cieszyło mnie tak jak cała kolekcja małych i dużych karteczek z titanica czy „spajs gerls”.

Teraz dzieci wymieniają sie wciąż… ale nie karteczkami a snapami. NowOczesność jest wszędzie i trochę narzuca nam styl życia. Jedni się poddają i sobie je ułatwiają, a inni są przeciwni i stronią krytykując tych „zinternetowialych”.

Tamagotchi

Nawet jeszcze jakieś 4 lata temu je miałam! Pamiętacie? Mały telewizorek na łańcuszku, w którym wybierało się zwięrzątko pod opiekę. Trzeba było je karmić i wyprowadzać na spacery, niczym matka swoje dziecko. Zwierzak sygnalizował wszelkie potrzeby dźwiękiem ale zazwyczaj zabawki nie można było wziąć do szkoły i szybko zwierze zdychało. Nic dziwnego! Na szczęście zabawka się nie kończyła, wybierałam kolejne i kolejne zwierzątko aż do wyczerpania baterii.

Dziś zwierzątko jest jedno. POU oczarował wszystkich najmniejszych operatorów komórkowych i jest praktycznie taki sam jak to male zwierzę kiedyś. Jedynie większe trochę.. no i może takie bardziej kolorowe 😉

Pegazus !

oooo! to to było coś. Sama pamiętam jak w domu pojawił się pierwszy taki sprzęt i jeden kardirdż z grami. No radość była przeogromna bo mario i inne takie cudeńka. W domu nas było dużo więc kolejka była, nie ma, że kto pierwszy ten lepszy, ne ne ne. Mama z tatą grali pierwsi, of kors. Teraz jak sobie tak o tym pomyślę, to ja taka sama jestem hahaha, jak kupię Filipowi nową zabawkę to pierw dlatego BO mi się ona podoba, wniesie coś do naszego życia i na końcu spodoba się albo i nie Fifiemu. Sama wypróbuję, wyprzyciskam, pooglądam, a później wołam Fifika i ” syneeek, spójrz jaka super ta zabawka!”. Tak to też u nas było z pegazuskiem.

Dzisiaj to już „majnkrafty” i jakieś inne wciągacze. Dzieciaki i defakto dorośli siedzą godzinami przed komputerem jak zahipnotyzowani.

Bajki z kliszy na projektorze 

Pamiętam to już deczko słabo ale jednak gdzieś tam w głowie się zakodowało. Ale nie to, że codziennie tak sobie oglądaliśmy i ciągle. Czasami tylko, to była taka fraaajda, starsze siostry zawsze mi pokazywały baje, a ja z rąk tworzyłam różne zwierzaki na ścianie 😀 Fajnie było, bajka to było takie wow.

Dzisiaj dostęp do bajek jest jak powietrze. Są i będą, na kilkunastu kanałach lecą nawet od bladego świtu do nocy, bez przerw i reklam. Są przeróżne, dla maluśkich i dla nieco starszych. Takie mega kolorowe i przypominające filmy. Sama czasem udostępniam Fifiemu telefon z myszką miki, najczęściej jak muszę coś załatwić, a on daje mi do zrozumienia, że ma dość siedzenia w wózku. Taki lajf.. trzeba sobie jakoś radzić 😉

Skakanie w klasy i gra w gumę

Nigdy nie potrafiłam robić ósemek, zawsze plątały mi się nogi, a tata śmiał się, że mam za długie. Spędzanie czasu aktywnie i przede wszystkim w gronie koleżanek i kolegów. Były śmiechy chichy i w ogóle. Dzień był bardzo długi, a jak mama wołała mnie do domu mało nie płakałam, bo jeszcze tyle planów na godziny do przodu.

Dziś nie widać dzieci z gumą, nie widać porysowanych chodników i tych uśmiechniętych buziek. Ostatnio idąc ulicą, przy której kiedyś mieszkaliśmy mimowolnie przypomniałam sobie akcję kiedy graliśmy w gumę i nie zdążyłam uciec przed samochodem. Guma porwana i płacz

Na samą myśl już mi się gęba śmieje, jestem radosna we wspomnieniach i taka mała. Mała Gosia to ktoś o kim często myślę, uwielbiam wspominać. W tych wspomnieniach może nie było tyle elektroniki i nie było to wszystko tak rozwinięte ale wydaję mi się, że wtedy czas spędzało się jakoś bardziej razem. Nawet jeśli nie w rodzinie to ze znajomymi. 

A Ty? Jakie miałaś „nowinki technologiczne” w swoim dzieciństwie? 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *